Kilka dni temu, 22 czerwca, Federacja Bibliotek Cyfrowych obchodziła swoje czwarte urodziny. Gratulujemy
i życzymy stu lat! :-) Ta jakże wspaniała rocznica - poważnie piszemy! - stała się okazją do odświeżenia portalu FBC i wprowadzenia kilku zmian, które na pewno posłużą wszystkim czytelnikom w lepszym
i sprawniejszym wyszukiwaniu potrzebnych dokumentów. A do tego jeszcze strona Federacji po prostu wypiękniała... :-) Sprawdźcie sami, jak teraz wygląda i jak poprawiła się jej funkcjonalność.
Nam najbardziej przypadła do gustu możliwość popatrzenia na wyniki swego wyszukiwania w widoku rozszerzonym. Pozwala on podejrzeć, jak wygląda publikacja i przeczytać o niej kilka najistotniejszych informacji (datę pierwotnej publikacji, typ zasobu, temat i słowa kluczowe). Super! Poniżej przykładowe okno takiego rozszerzonego widoku:
Zmian na stronie Federacji jest więcej. Bardzo nam się podobają! Zajrzyjcie tam koniecznie! (bm)
wtorek, 28 czerwca 2011
czwartek, 16 czerwca 2011
Stary, dobry "Przekrój" online!
Niespodziankę dla wszystkich miłośników "Przekroju" przygotowała Małopolska Biblioteka Cyfrowa.
Przypominamy (jeśli w ogóle trzeba przypominać): "Przekrój" był pierwszym magazynem wydawanym
w Polsce po drugiej wojnie światowej. Przez długie lata cieszył się ogromną sympatią czytelników i utrzymywał pozycję najpoczytniejszego pisma ilustrowanego w kraju. Współpracowali z nim wybitni polscy pisarze, poeci, rysownicy. Przez ponad 20 lat magazynem kierował Marian Eile.
Małopolska Biblioteka Cyfrowa zdigitalizowała kolejne roczniki "Przekroju" i sukcesywnie będą one udostępniane w sieci. Do jesieni mają się pojawić wszystkie numery pisma wydane do 2000 roku. Dziś już można przeglądać rocznik 1945 i 1946. Zajrzyjcie tu.
A tak wyglądała okładka pierwszego numeru "Przekroju" z 15 kwietnia 1945 roku:
Oj, będzie co czytać! (bm)
Przypominamy (jeśli w ogóle trzeba przypominać): "Przekrój" był pierwszym magazynem wydawanym
w Polsce po drugiej wojnie światowej. Przez długie lata cieszył się ogromną sympatią czytelników i utrzymywał pozycję najpoczytniejszego pisma ilustrowanego w kraju. Współpracowali z nim wybitni polscy pisarze, poeci, rysownicy. Przez ponad 20 lat magazynem kierował Marian Eile.
Małopolska Biblioteka Cyfrowa zdigitalizowała kolejne roczniki "Przekroju" i sukcesywnie będą one udostępniane w sieci. Do jesieni mają się pojawić wszystkie numery pisma wydane do 2000 roku. Dziś już można przeglądać rocznik 1945 i 1946. Zajrzyjcie tu.
A tak wyglądała okładka pierwszego numeru "Przekroju" z 15 kwietnia 1945 roku:
Źródło: Małopolska Biblioteka Cyfrowa
Oj, będzie co czytać! (bm)
poniedziałek, 13 czerwca 2011
Prace lubuskich artystów w Zielonogórskiej Bibliotece Cyfrowej
Biblioteka Uniwersytetu Zielonogórskiego zorganizowała właśnie wystawę poświęconą twórczości lubuskich artystów oraz stuleciu Związku Polskich Artystów Plastyków. Przedstwicieli środowiska gościliśmy na miłym, kameralnym spotkaniu. Biblioteka kolekcjonuje prace artystów z Zielonej Góry i całego województwa. Wiele z nich podziwiać można także w Zielonogórskiej Bibliotece Cyfrowej, w kolekcjach: Grafika lubuska, Malarstwo lubuskie i Rysunek lubuski. Oglądajcie! :-) (bm)
piątek, 10 czerwca 2011
Goście, goście...
Czasami odwiedzają nas tu, w naszej bibliotecznej placówce na zachodnich rubieżach kraju ;-), mili goście. Wczoraj spotkaliśmy się z przesympatyczną grupą dociekliwych bibliotekarzy z Leszna i okolic. Mamy nadzieję, że podobała im się nasza biblioteka i nasze miasto! :-) Zapraszamy znowu! :-) (bm)
wtorek, 7 czerwca 2011
Mosfilm w sieci
Na blogu "Polityki" Kultura 2.0, który lubimy
i z przyjemnością czytamy, znaleźliśmy niedawno bardzo ciekawą informację. Oto rosyjska, a kiedyś radziecka wytwórnia filmowa Mosfilm udostępnia swoje filmy na oficjalnym kanale koncernu na youtubie. Do końca roku pojawi się tam 200 klasycznych radzieckich produkcji Mosfilmu.
W tej chwili można obejrzeć już kilkadziesiąt tytułów, również tak znanych i wybitnych jak "Pancernik Potiomkin" i "Aleksander Newski" Eisensteina, "Andriej Rublow", "Zwierciadło" i "Solaris" Tarkowskiego, "Lecą żurawie" Kałotozowa, "Ballada o żolnierzu" Czuchraja, "Dworzec dla dwojga" Riazanowa, a także słynne musicale Aleksandrowa "Świat się śmieje", "Cyrk", "Wołga, Wołga".
Filmy oglądać można w jakości 480p, z angielskimi napisami.
Bardzo bardzo szkoda, że ciągle jeszcze nie możemy w taki sam sposób - w sieci, legalnie, bezpłatnie - oglądać klasycznych polskich filmów. Mosfilmowi należą się słowa uznania za otwartość i promowanie - także poprzez własny przykład, a to bywa najtrudniejsze - wolnego dostępu do kultury. (bm)
i z przyjemnością czytamy, znaleźliśmy niedawno bardzo ciekawą informację. Oto rosyjska, a kiedyś radziecka wytwórnia filmowa Mosfilm udostępnia swoje filmy na oficjalnym kanale koncernu na youtubie. Do końca roku pojawi się tam 200 klasycznych radzieckich produkcji Mosfilmu.
W tej chwili można obejrzeć już kilkadziesiąt tytułów, również tak znanych i wybitnych jak "Pancernik Potiomkin" i "Aleksander Newski" Eisensteina, "Andriej Rublow", "Zwierciadło" i "Solaris" Tarkowskiego, "Lecą żurawie" Kałotozowa, "Ballada o żolnierzu" Czuchraja, "Dworzec dla dwojga" Riazanowa, a także słynne musicale Aleksandrowa "Świat się śmieje", "Cyrk", "Wołga, Wołga".
Filmy oglądać można w jakości 480p, z angielskimi napisami.
Bardzo bardzo szkoda, że ciągle jeszcze nie możemy w taki sam sposób - w sieci, legalnie, bezpłatnie - oglądać klasycznych polskich filmów. Mosfilmowi należą się słowa uznania za otwartość i promowanie - także poprzez własny przykład, a to bywa najtrudniejsze - wolnego dostępu do kultury. (bm)
sobota, 28 maja 2011
Drezno zdobyte!
Co roku - gdy bzy przestają już kwitnąć, a czerwiec nie dręczy jeszcze upałami - przychodzi pora, by wytknąć nos zza sterty książek, oderwać wzrok od komputerowych aplikacji, zrzucić bibliotekarskie zarękawki ;-)
i wyruszyć w świat! Tym razem naszym światem było Drezno: stolica Saksonii, barokowa perła nad Łabą.
Plan? Zwiedzać, zwiedzać, zwiedzać! Najpierw pałac Zwinger i Galeria Starych Mistrzów. W głowach nam się zakręciło od tych wszystkich malarskich cudów: Holbein, Rafael, Rembrandt, Canaletto, van Dyck, Vermeer i wielu wielu innych... Szkoda, że czasu więcej nie było... Na koniec zostawiliśmy sobie Rubensa. Nasze ego bardzo bardzo urosło, gdy przyjrzeliśmy się z bliska kobietom na jego płótnach... :-))) A potem ruszyliśmy w miasto! Zwiedzać, oczywiście że zwiedzać! Widzieliśmy jeszcze m.in. Kościół Marii Panny, Katedrę Świętej Trójcy, Zbrojownię, Taras Bruehlowski, pojechaliśmy także do Pilnitz obejrzeć ogrody i pałac, w którym rezydowała niegdyś hrabina Cosel. Ech... Mnóstwo wrażeń... Atmosferę barokowego Drezna chłonęliśmy naprawdę wszystkimi zmysłami, a zabytki oglądaliśmy niezwykle uważnie, z pełnym zaangażowaniem i na różne sposoby: niektórzy podziwiali je z dołu...
... a inni woleli od góry...
Generalnie nasze wielkie zwiedzanie wyglądało tak, jak sfotografował to Wasz saski fotograf. Wybaczcie, że widać Was głównie od tyłu... Fotograf ciągle się uczy. Za kilka lat będzie już całkiem dobrze... ;-)

i wyruszyć w świat! Tym razem naszym światem było Drezno: stolica Saksonii, barokowa perła nad Łabą.
Plan? Zwiedzać, zwiedzać, zwiedzać! Najpierw pałac Zwinger i Galeria Starych Mistrzów. W głowach nam się zakręciło od tych wszystkich malarskich cudów: Holbein, Rafael, Rembrandt, Canaletto, van Dyck, Vermeer i wielu wielu innych... Szkoda, że czasu więcej nie było... Na koniec zostawiliśmy sobie Rubensa. Nasze ego bardzo bardzo urosło, gdy przyjrzeliśmy się z bliska kobietom na jego płótnach... :-))) A potem ruszyliśmy w miasto! Zwiedzać, oczywiście że zwiedzać! Widzieliśmy jeszcze m.in. Kościół Marii Panny, Katedrę Świętej Trójcy, Zbrojownię, Taras Bruehlowski, pojechaliśmy także do Pilnitz obejrzeć ogrody i pałac, w którym rezydowała niegdyś hrabina Cosel. Ech... Mnóstwo wrażeń... Atmosferę barokowego Drezna chłonęliśmy naprawdę wszystkimi zmysłami, a zabytki oglądaliśmy niezwykle uważnie, z pełnym zaangażowaniem i na różne sposoby: niektórzy podziwiali je z dołu...
... a inni woleli od góry...
Generalnie nasze wielkie zwiedzanie wyglądało tak, jak sfotografował to Wasz saski fotograf. Wybaczcie, że widać Was głównie od tyłu... Fotograf ciągle się uczy. Za kilka lat będzie już całkiem dobrze... ;-)

W Dreźnie przypomnieliśmy sobie także słynne słowa:
Samotność - cóż po ludziach, czym-m śpiewak dla ludzi?
Gdzie człowiek, co z mej pieśni całą myśl wysłucha [...]
Wiele w mieście polskich śladów, ale ten jest chyba najważniejszy: tu Adam Mickiewicz napisał w 1832 III cz. Dziadów... Ten wybitny dramat nie stracił nic ze swej aktualności... Dylematy podobne do rozterek Konrada dopadają czasem także blogerów: kto z blogów naszych całą treść wyczyta???... ;-))) Ech...
Czy było coś jeszcze oprócz zwiedzania? Oczywiście! Oj, działo się...
Wpadliśmy na mały lunch do Hiltona...
... przywitaliśmy się z Marcinem Lutrem...
... podziwialiśmy saską modę we współczesnym mieście...
... no i wsparliśmy drobnym datkiem braci Słowian ciężko zarabiających na życie :-) Wspaniale zagrali Kalinkę! :-)
Cóż, wszystko, co dobre, szybko się kończy... Trzeba było wracać do domu... :-( Warto jednak czasem przypomnieć sobie, że świat istnieje naprawdę, a nie tylko w książkach i plikach djVu... No i na szczęście w przyszłym roku znów przekwitną bzy... :-) I wtedy wszyscy jak jeden mąż będziemy o świcie gotowi do drogi! :-)
PS. Koci konkurs nie został rozstrzygnięty. Nikt nie zrobił zdjęcia drezdeńskiemu kotu. Małgosia otrzymała nagrodę, bo jej przynajmniej udało się takiego kota zobaczyć... :-))) A to też nie było łatwe. Następna edycja zabawy - za rok. Już zastanawiamy się nad nagrodą... Może 2 euro to za mało i potrzebna jest jakaś bardziej okazała zachęta?... Niemożliwe, żeby kotów w Dreźnie nie było... Więcej o poszukiwaniu kota przeczytacie TU :-) (bm, mk, kk)
poniedziałek, 23 maja 2011
Bibliotekarz Lubuski w sieci
Piszemy o tym dopiero dziś, bo bacznie przyglądaliśmy się nowemu miejscu w sieci: od marca działa strona internetowa Bibliotekarza Lubuskiego. Bibliotekarz Lubuski to branżowy półrocznik, wydawany od 1996 roku przez Wojewódzką i Miejską Bibliotekę Publiczną im. C. Norwida oraz Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich, a teraz także portal internetowy adresowany przede wszystkim do pracowników bibliotek województwa lubuskiego.
Redakcja tak określa swoje cele: Zależy nam na publikowaniu tekstów problemowych, poświęconych zmianom we współczesnym bibliotekarstwie, a także dotyczących aktualnego rynku księgarskiego i wykorzystania nowych mediów. Jesteśmy też zainteresowani artykułami z pogranicza bibliotekarstwa. Chcielibyśmy na łamach pisma zamieszczać eseje i felietony o literaturze, bibliotekach i książkach oraz recenzje publikacji ważnych z punktu widzenia warsztatu bibliotekarza. [...]
Poza bibliotekarzami, chcielibyśmy pozyskać (zarówno jako czytelników, jak i autorów) biblioterapeutów, bibliotekoznawców, specjalistów literatury (zwłaszcza współczesnej, regionalnej oraz dziecięcej i młodzieżowej) oraz studentów informacji naukowej i bibliotekoznawstwa. Liczymy, że strona stanie się platformą wymiany doświadczeń i propagowania działań bibliotek.
Całej redakcji Bibliotekarza Lubuskiego życzymy wielu wspaniałych tekstów i wielu wiernych Czytelników! My na pewno będziemy do Was zaglądać! :-) (bm)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























